środa, 21 lipca 2010
Góra nasza :)
Nieoczekiwany zwrot. Ten dzień zapisze się jasno w naszej historii. Góra jest nasza :)
Zbrodnia i mord(a)
Powoli zaczynam mieć dosyć tego kraju. To w jaki sposób PIS manipuluje tą szarą masą głupców zaczyna już być śmieszne. Kaczor jako chory na władzę człowiek sam nie wie co już pierdoli. Te niekończące się insynuacje, wciąganie macierewicza - nawet nie chcę mi się pisać z dużej litery....
Wciąga w walkę polityczną jakś drewniany krzyż, a zawsze sie znajdzie banda moherów do jego obrony, rzygać mi się chce jak o tym pomyślę.
Mogłem spierdolić za granicę jak był czas ;P - żartuje.
Ale tu już poziom śmieszności przerósł moją wyobraźnię.
Zbrodnia i mord. Ale jeszcze w świecie popapranej polskiej polityki jest w sejmie ta sama obrzydliwa morda. Kiedy to się skończy?? się pytam.
Wciąga w walkę polityczną jakś drewniany krzyż, a zawsze sie znajdzie banda moherów do jego obrony, rzygać mi się chce jak o tym pomyślę.
Mogłem spierdolić za granicę jak był czas ;P - żartuje.
Ale tu już poziom śmieszności przerósł moją wyobraźnię.
Zbrodnia i mord. Ale jeszcze w świecie popapranej polskiej polityki jest w sejmie ta sama obrzydliwa morda. Kiedy to się skończy?? się pytam.
piątek, 9 lipca 2010
Piekło do którego chę wrócić.

Minął dokładnie rok jak wróciliśmy z Woodstocka. Jakoś ten sam czas, początek lata, koniec szkoły, no i Misia :) Jeszcze dwa tygodnie i znowu jedziemy. Cieszę się bo potem będą wakacje :). Pamiętam jak w tamtym roku powiedziałem "nigdy tu nie wrócę"
Ale jak widać poglądy można zrewidować. Rastamańska agresja wraca :) bo jak ma nie wrócić z ukochaną Misią :*
środa, 7 lipca 2010
Cygański Zajeb!
Mam dość.
Ostatnio usłyszałem, że trzeba być troszkę głuchym i troszkę ślepym, żeby spokojnie żyć.
Ale do końca tak nie jest. Już mówię o czym ta rozprawa.
Ostatnio zamieszkaliśmy w domu rodzinnym mojej dziewczyny. Dom jest ogromny, ma kilka mieszkań. W tym które było "dla nas" niestety ktoś zamieszkiwał. Mieszkanie było wynajęte(w zasadzie prawie za darmo) ludziom którzy ponoć nie mieli się gdzie podziać. Notabene moja dziewczyna zaproponowała im wynajem jakieś 3 lata temu. Mieli mieszkać maksymalnie rok, do czasu aż kupią sobie coś lub wynajmą. Ale nie o tym. Jakoś w grudniu 2009 wymyśliliśmy, że chcemy tam zamieszkać i mieli powiedziane, ze z dniem 1 kwietnia się sprowadzamy. I wiecie co ?? Jest lipiec a oni nie chcą się wyprowadzić. Co więcej nic nie można z tym zrobić.
Udają, że sprawa ich nie dotyczy. Ponoć próbowali coś wynając, teraz niby kupić. Ale jak mogą coś kupić jak koleś jest fizycznym "zona" nie pracuje a dziecko lata po podwórku. Nie potrafią powiedzieć kiedy sie łaskawie wyniosą, rodzice dziewczyny rozkładają ręce, bo jak można komuś powiedzieć "czas wynajmu się skończył" - bo to nie ładnie i nie można krzywdzić innych. Przecież w końcu pójdą....
Do końca w/w daty byliśmy zwodzeni, że sobie pojdą. Na sam koniec zaproponowali, że posprzątają strych i tam zamieszkają.... i niestety tak się stało. Pozostał problem kuchni i łazienki. Problem kuchni został rozwiązany(zrobili prowizoryczną) jednak łazienkę mamy wspólną. Nie powiem, żeby byli super uciążliwi ale zawsze jak człowiek się chce wykąpać itp ... to zajęte. Dodatkowo z planów remontu mieszkania nic nie wyszło bo w ten sam dzień nam oddali poniszczone mieszkanie i poszli obok.
I tak już któryś miesiąc patrzę na bezradność właścicieli i zaczyna mnie to coraz bardziej wkurwiać. Ani to wyjść na podwórko, bo oczywiście "sąsiadka" nie ma nic innego do roboty i na nim przesiaduje wszystko skrzętnie rejestrując.
Masakra, powoli i ja tracę nadzieję na normalność i chyba nic nie będzie z mieszkania na wiosce. Trzeba coś szukać ....
Wracając do pierwszego zdania, to właśnie Ci ludzie są głusi i ślepi. Żyją ciągle udając, że problemy ich nie dotyczą. Ano dotyczą ale jw. ... koło się zamyka.
Ostatnio usłyszałem, że trzeba być troszkę głuchym i troszkę ślepym, żeby spokojnie żyć.
Ale do końca tak nie jest. Już mówię o czym ta rozprawa.
Ostatnio zamieszkaliśmy w domu rodzinnym mojej dziewczyny. Dom jest ogromny, ma kilka mieszkań. W tym które było "dla nas" niestety ktoś zamieszkiwał. Mieszkanie było wynajęte(w zasadzie prawie za darmo) ludziom którzy ponoć nie mieli się gdzie podziać. Notabene moja dziewczyna zaproponowała im wynajem jakieś 3 lata temu. Mieli mieszkać maksymalnie rok, do czasu aż kupią sobie coś lub wynajmą. Ale nie o tym. Jakoś w grudniu 2009 wymyśliliśmy, że chcemy tam zamieszkać i mieli powiedziane, ze z dniem 1 kwietnia się sprowadzamy. I wiecie co ?? Jest lipiec a oni nie chcą się wyprowadzić. Co więcej nic nie można z tym zrobić.
Udają, że sprawa ich nie dotyczy. Ponoć próbowali coś wynając, teraz niby kupić. Ale jak mogą coś kupić jak koleś jest fizycznym "zona" nie pracuje a dziecko lata po podwórku. Nie potrafią powiedzieć kiedy sie łaskawie wyniosą, rodzice dziewczyny rozkładają ręce, bo jak można komuś powiedzieć "czas wynajmu się skończył" - bo to nie ładnie i nie można krzywdzić innych. Przecież w końcu pójdą....
Do końca w/w daty byliśmy zwodzeni, że sobie pojdą. Na sam koniec zaproponowali, że posprzątają strych i tam zamieszkają.... i niestety tak się stało. Pozostał problem kuchni i łazienki. Problem kuchni został rozwiązany(zrobili prowizoryczną) jednak łazienkę mamy wspólną. Nie powiem, żeby byli super uciążliwi ale zawsze jak człowiek się chce wykąpać itp ... to zajęte. Dodatkowo z planów remontu mieszkania nic nie wyszło bo w ten sam dzień nam oddali poniszczone mieszkanie i poszli obok.
I tak już któryś miesiąc patrzę na bezradność właścicieli i zaczyna mnie to coraz bardziej wkurwiać. Ani to wyjść na podwórko, bo oczywiście "sąsiadka" nie ma nic innego do roboty i na nim przesiaduje wszystko skrzętnie rejestrując.
Masakra, powoli i ja tracę nadzieję na normalność i chyba nic nie będzie z mieszkania na wiosce. Trzeba coś szukać ....
Wracając do pierwszego zdania, to właśnie Ci ludzie są głusi i ślepi. Żyją ciągle udając, że problemy ich nie dotyczą. Ano dotyczą ale jw. ... koło się zamyka.
niedziela, 4 lipca 2010
Na kogo głosowałeś? Na Bronka czy tajemnica?
Po jakimś czasie życia w błogim przekonaniu, że nie różnimy się tak bardzo i nie dopuszczałem do siebie myśli że może być inaczej. Zawsze mówiłem e tam, wykształcenie nie jest miernikiem inteligencji, tego czy osoba sobie daje radę w życiu, etc. Ale po ostatnich wyborach lekko zweryfikowałem swoje poglądy.
Różnimy się i to zajebiście.
To jak w tekście piosenki Grabaża - "a ci którym świeci jaśniej nie zawrócą ślepca z drogi" w 100% się zgadzam. Ostatnio wdaliśmy sie w polityczną dyskusję na wiadomo jaki temat - nie ma opcji, żadne ale to żadne argumenty nie są w stanie przekonać przekonanych o swojej decyzji wyboru i jakiejkolwiek weryfikacji poglądów. Co więcej każda próba wykrzesania by powiedzieli dlaczego chcą Jarka lub dlaczego nie chcą Bronka i tak nie ma sensu. Padają słowa np. kłamca. Jak nad tym troszkę pomyśleć to każdy z nich jest kłamcą a manipulatorem to już na pewno. Żydostwo? To też gdzieś słyszałem. Dlaczego akurat żydostwo, nie wiem. Chyba jak już nie ma innych argumentów to wyciąga się z rękawa żydostwo, dziadka SSmana itp. I jak to człowieka ma kurwica nie strzelić. Mnie co jakiś czas strzela. ;)
Różnimy się i to zajebiście.
To jak w tekście piosenki Grabaża - "a ci którym świeci jaśniej nie zawrócą ślepca z drogi" w 100% się zgadzam. Ostatnio wdaliśmy sie w polityczną dyskusję na wiadomo jaki temat - nie ma opcji, żadne ale to żadne argumenty nie są w stanie przekonać przekonanych o swojej decyzji wyboru i jakiejkolwiek weryfikacji poglądów. Co więcej każda próba wykrzesania by powiedzieli dlaczego chcą Jarka lub dlaczego nie chcą Bronka i tak nie ma sensu. Padają słowa np. kłamca. Jak nad tym troszkę pomyśleć to każdy z nich jest kłamcą a manipulatorem to już na pewno. Żydostwo? To też gdzieś słyszałem. Dlaczego akurat żydostwo, nie wiem. Chyba jak już nie ma innych argumentów to wyciąga się z rękawa żydostwo, dziadka SSmana itp. I jak to człowieka ma kurwica nie strzelić. Mnie co jakiś czas strzela. ;)
sobota, 12 czerwca 2010
Koniec IV semestru
No i skończył się dla mnie 2 rok studiów magisterskich. Skończył sę nawet fajnie bo chyba dostanę stypendium co prawda na jeden semestr, ale zawsze ;)
A wakacje? Mój nieuzasadniony optymizm mówi mi, że mam pisać pracę, ale coś innego podpowiada, że będzie jak zwykle :)
A wakacje? Mój nieuzasadniony optymizm mówi mi, że mam pisać pracę, ale coś innego podpowiada, że będzie jak zwykle :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
