Mam dość.
Ostatnio usłyszałem, że trzeba być troszkę głuchym i troszkę ślepym, żeby spokojnie żyć.
Ale do końca tak nie jest. Już mówię o czym ta rozprawa.
Ostatnio zamieszkaliśmy w domu rodzinnym mojej dziewczyny. Dom jest ogromny, ma kilka mieszkań. W tym które było "dla nas" niestety ktoś zamieszkiwał. Mieszkanie było wynajęte(w zasadzie prawie za darmo) ludziom którzy ponoć nie mieli się gdzie podziać. Notabene moja dziewczyna zaproponowała im wynajem jakieś 3 lata temu. Mieli mieszkać maksymalnie rok, do czasu aż kupią sobie coś lub wynajmą. Ale nie o tym. Jakoś w grudniu 2009 wymyśliliśmy, że chcemy tam zamieszkać i mieli powiedziane, ze z dniem 1 kwietnia się sprowadzamy. I wiecie co ?? Jest lipiec a oni nie chcą się wyprowadzić. Co więcej nic nie można z tym zrobić.
Udają, że sprawa ich nie dotyczy. Ponoć próbowali coś wynając, teraz niby kupić. Ale jak mogą coś kupić jak koleś jest fizycznym "zona" nie pracuje a dziecko lata po podwórku. Nie potrafią powiedzieć kiedy sie łaskawie wyniosą, rodzice dziewczyny rozkładają ręce, bo jak można komuś powiedzieć "czas wynajmu się skończył" - bo to nie ładnie i nie można krzywdzić innych. Przecież w końcu pójdą....
Do końca w/w daty byliśmy zwodzeni, że sobie pojdą. Na sam koniec zaproponowali, że posprzątają strych i tam zamieszkają.... i niestety tak się stało. Pozostał problem kuchni i łazienki. Problem kuchni został rozwiązany(zrobili prowizoryczną) jednak łazienkę mamy wspólną. Nie powiem, żeby byli super uciążliwi ale zawsze jak człowiek się chce wykąpać itp ... to zajęte. Dodatkowo z planów remontu mieszkania nic nie wyszło bo w ten sam dzień nam oddali poniszczone mieszkanie i poszli obok.
I tak już któryś miesiąc patrzę na bezradność właścicieli i zaczyna mnie to coraz bardziej wkurwiać. Ani to wyjść na podwórko, bo oczywiście "sąsiadka" nie ma nic innego do roboty i na nim przesiaduje wszystko skrzętnie rejestrując.
Masakra, powoli i ja tracę nadzieję na normalność i chyba nic nie będzie z mieszkania na wiosce. Trzeba coś szukać ....
Wracając do pierwszego zdania, to właśnie Ci ludzie są głusi i ślepi. Żyją ciągle udając, że problemy ich nie dotyczą. Ano dotyczą ale jw. ... koło się zamyka.
środa, 7 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz